Moją misją jest poprawa
Jakości życia
dzięki dietoterapii wspierającej zdrowienie.
Moje kwalifikacje:
- Ukończyłam studia z dietetyki, profil praktyczny o specjalności psychodietetycznej w Collegium Balticum – Akademii Nauk Stosowanych w Szczecinie.
- Odbyłam półroczny staż w Ogólnopolskim Centrum Zaburzeń Odżywiania (OCZO) z Wrocławia, gdzie zdobywałam praktyczne doświadczenie w pracy z osobami cierpiącymi na anoreksję, bulimię oraz zaburzenia odżywiania związane z jedzeniem emocjonalnym.
- Przeszłam liczne szkolenia z zakresu dietetyki, suplementacji czy interpretacji badań laboratoryjnych, takich jak np. analiza kwasów organicznych : Organix Gastro, OAT, ONE/Metabolomix.
- Ukończyłam szkolenie z zakresu Dialogu Motywującego, które pozwala mi skutecznie korzystać z narzędzi psychodietetycznych w pracy z podopiecznymi.
- Obecnie kontynuuję naukę na studiach magisterskich z dietetyki klinicznej. Jednocześnie regularnie uczestniczę w konferencjach i szkoleniach branżowych, aby być na bieżąco z najnowszymi praktykami w dietetyce i ogólnie pojętym zdrowym stylu życia
Moja osobista historia
– Życiowe doświadczenia, przez które przeszłam, pozwoliły mi zdobyć ogromny zasób wiedzy i lekcji, z których czerpię do dziś. W 2020 roku zdecydowałam, że chcę pomagać innym, wspierać ich w wychodzeniu z błędnego koła „idealnych diet” i odkryć, co dla nich działa. Moją misją jest również wspieranie rodziców, którzy dostrzegają, że ich dzieci potrzebują specjalistycznej opieki dietetycznej – wsparcia dietetyka patrzącego na organizm całościowo, który jest w stałym kontakcie z podopiecznymi.
– Doświadczenia te związane są również z moją osobistą historią jako mamy. Mój syn zmaga się z ultrarzadką genetyczną chorobą – leukodystrofią hipomielinizacyjną typu 3. Od pierwszych miesięcy życia cierpiał na codzienne, intensywne wymioty, które ustępowały i powracały na rzecz częstych biegunek, a później napadów padaczkowych. Nasza droga przez szpitale / gabinety specjalistów – neurologów, gastroenterologów, nefrologów – była długa i wyczerpująca.
-W trakcie tych trudnych miesięcy prowadziłam skrupulatnie dziennik żywieniowy, rejestrując każdą reakcję organizmu mojego syna. Choć wielu lekarzy przypisywało objawy jego chorobie genetycznej, wierzyłam, że znajdziemy odpowiedź, że niektóre problemy mogą mieć związek z dietą. Neurolog prowadzący powtarzał, że objawy padaczkowe mogą być wywoływane przez nieprawidłowości w układzie pokarmowym, co podtrzymywało we mnie nadzieję.
Chociaż mój syn nie przyjmował leków przeciwpadaczkowych, próbowaliśmy innych metod: olejków CBD, CBG oraz leku z marihuany medycznej, który sprowadzaliśmy z Holandii. Te środki przedłużyły okresy bez napadów i wymiotów, ale objawy wciąż wracały.
Przez cały ten czas żyłam w niepewności i poczuciu braku kontroli nad zdrowiem mojego dziecka. Ten stres i lęk – o jego zdrowie, a przede wszystkim życie – były przytłaczające. Życie w permanentnym napięciu doprowadziło mnie do zaburzeń odżywiania, czego bliscy nie dostrzegali.
Ortoreksja, z którą się zmagałam, to zaburzenie polegające na obsesyjnym dążeniu do spożywania wyłącznie zdrowych, nieprzetworzonych produktów. W sklepie praktycznie nie miałam co kupować – bałam się wszystkiego, co uznałam za potencjalnie szkodliwe, co czasem kończyło się po prostu głodem. Z czasem zaczęłam rozumieć, że taka droga jest niezdrowa. Przeszłam proces psychoterapii, który uważam za nieoceniony osobisty zasób i coś, co powinno być obowiązkowe dla specjalistów chcących pomagać innym.
Przełom w diecie mojego syna nastąpił, gdy zauważyłam, że trzy razy z rzędu miał ataki po spożyciu zakwasu z buraków. W ten sposób odkryliśmy jego nietolerancję histaminy. Wprowadzenie diety niskohistaminowej , odpowiedniej suplementacji i znalezienie przyczyny nietolerancji histaminy – przyniosło efekty – mój syn nie ma biegunek, wymiotów ani napadów padaczkowych od niemal trzech lat.
Moje doświadczenia z synem, potem ze swoimi podopiecznymi nauczyły mnie, jak wielką wartość ma dieta w wspieraniu dzieci z zaburzeniami neurologicznymi oraz schorzeniami żołądkowo-jelitowymi.
Moja historia to droga przez poszukiwania i niepewności, która doprowadziła mnie do miejsca, w którym mogę wspierać innych. Dzięki doświadczeniom zdobytym z własnym dzieckiem oraz potem z innymi moimi pacjentami wiem, jak wielką wartość ma podejście holistyczne – takie, które bierze pod uwagę nie tylko dietę, ale i emocje, wsparcie psychiczne i ciągły kontakt z podopiecznym. To właśnie chcę przekazać osobom, które potrzebują pomocy.